PLK czy NBA?

23 października 2010

Amerykańska NBA do Polskiej Ligi Koszykówki ma się nijak. Niby chodzi o to samo, niby po parkiecie biega taka sama liczba koszykarzy, niby obręcz zawieszona jest na tej samej wysokości. A jednak wszystko jest kompletnie różne. Najbrutalniej kolosalny dystans dzielący PLK od tych najlepszej ligi świata ukazały coroczne spotkania gwiazd obu profesjonalnych lig (tak tak, PLK jest ligą zawodową…). Ich rozmach i organizacyjny ład.

Tegoroczny Mecz Gwiazd NBA odbył się w Dallas. Właściciel miejscowej drużyny Mavericks, milioner Mark Cuban znany nie tylko z występów w amerykańskiej wersji Tańca z Gwiazdami ale także (a może przede wszystkim) z imponującej hojności oraz łatwości z jaką wydanie sumy z sześcioma zerami. Gdy Cuban w końcu zdobył dla „swojego” Dallas możliwość organizacji NBA All Star od razu zaanonsował, że takiego spotkania świat jeszcze nie wiedział (a przynajmniej ten koszykarski). Jak poinformował, tak zrobił. Na arenie stadionu Dallas Cowboys zasiadło 108 tysięcy widzów, którzy mieli okazję podziwiać występ najlepszych graczy NBA. I nie ma tu znaczenia, że zdecydowana większość swe oczy kierowała na usytuowany pod kopułą areny ekran. Oczywiście w wydaniu XXL. Bo Amerykanie wszystko chcą mieć największe, najlepsze, najokazalsze – po prostu the best.

Co innego w u nas. Włodarze Tauron Basket Ligi święto koszykówki postanowiły w tym roku przyznać miastu, które drużyny ekstraklasowej… w ogóle nie ma. Do lubelskiego Globusa wejść mogło 4 tysiące kibiców, telebimu nie było, prowadzący niedopisywał. I znowu, takie same jak w USA były tylko kosze, parkiet, liczba koszykarzy przebywających po boisku…

Koncert indolencji dali organizatorzy. Co prawda popisy zespołu tanecznego z Wrocławia oraz Trójmiasta a także gościnny występ latającej ekipy tanecznej „Ocelot” były imponujące, lecz kilku minutowa cisza chwilę po nich już niekoniecznie. Przez transmisję telewizyjną spotkanie musiało rozpocząć się nieco później, na co absolutnie nikt nie był przygotowany. Wtedy właśnie prowadzący niesprawnie próbował zająć publiczność swoimi opowieściami a także zachęcać ich do meksykańskiej fali. Rzeczywiście, było z czego się weselić…

Filed under: Sport
Tagi: , ,